poniedziałek, 15 kwietnia 2013

powrót, ale nie wiem czy na dobre?

Dobra, wracam. Postanowiłam sobie, że już nigdy nie będę tu pisać, ale chyba pora przerwać ten głupi przesąd. Za mną sporo złego, ale i dużo więcej dobrego. Daję ostatnią szansę temu blogowi. Jeśli znów od pisania tutaj zacznie się coś sypać, usuwam wszystko na amen!

Dietowanie ruszyło po raz kolejny i dzielnie brnę do przodu. Od czwartku więcej aktywności ruchowej. Zauważyłam, że zmiana diety wpłynęła pozytywnie na moje sampoczucie ;)

Za mną również pierwsze opakowanie hormonów. Jednym z efektów ubocznych były stany depresyjne, ale pokonałam je, całe szczęście. Krwawienie z odstawienie też dostałam. W piątek wizyta u ginekolożki i wyniki cytologii. Ciekawe, co wyszło. To będzie mój pierwszy wynik.

Dziś w BCN, przyjechałam się uczyć na exam. Póki co nawet nie chce mi się zaglądać do materiału. Za to mam ochotę na pisanie magisterki :)

Siadam do roboty ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz