O tak, przyszła i na mnie pora. Myślałam, że już nigdy nie wrócę do blogowania, jednak coś mnie tchnęło i jestem. Zamierzam opisywać tutaj moje potyczki z wagą. Od wielu lat raz chudnę, raz tyję... Pora z tym skończyć. Moja przygoda z odchudzaniem trwa od gimnazjum, kiedy to otarłam się o anoreksję. Mając niespełna 15 lat schudłam ponad 24 kg w niecałe trzy miesiące... Ponad dwa lata nie miałam okresu, włosy wypadały mi garściami, mdlałam wszędzie... Okropne czasy! Opamiętanie przyszło, gdy ginekolog powiedział mi, że jeśli nie przytyję, to możliwe, że nigdy nie zostanę mamą, a ja tak baaaardzo kocham dzieci i w przyszłości chcę mieć swoją gromadkę. No więc, udało mi się wyjść z tego bagna, ale wpadłam w drugie - przytyłam jak smok i do dziś walczę. Obecnie ważę 73 kg przy wzroście 161 cm, a moim celem jest 54 kg. Przy tej wadze wyglądałam i czułam się najlepiej... :) W młodości popełniłam tak wiele błędów żywieniowych, że już przez całe życie będę miała problemy z: sercem, nerkami, stawami, jelitami... Młode i głupie dziewczę ze mnie było. Jakieś dwa lata temu zajmowałam się pozowaniem do zdjęć, miała masę propozycji sesji... Teraz, gdy jestem słoniem, już nie lubię się oglądać. Ale wrócę do tego już niebawem i na pewno pochwalę się Wam efektami!!!
Oczywiście oprócz dietowych zmagań pojawiać się będą tutaj posty o różnej tematyce. Od mojego kota, po modę - a raczej to, co po prostu mi się podoba. Będzie to też odskocznia od pisania pracy magisterskiej (tak, stara jestem, wiem).
Jaki jest plan? Przede wszystkim MŻ i więcej ruchu. Zrezygnuję z windy i będę śmigać na 8 piętro pieszo, aczkolwiek tylko wtedy, gdy nie będę miała zbyt dużego bagażu, czyt. zakupów. Zakupów żywieniowych ma się rozumieć ;) Lubię gotować, nie ukrywam, ale czasem nie mam weny. Szybko się demotywuję i zniechęcam. Stąd pomysł na bloga, by wszystko zapisywać i potem do tego wracać, w tych najbardziej krytycznych momentach.
Zaraz na rowerek. Stacjonarny. Tylko kopnę w tyłek tego lenia, który we mnie siedzi. Za moment, bo najpierw muszę ogarnąć blogspota - nie mam pojęcia co i jak, jeszcze...
Także moje kochane Miśki, mam nadzieję, że będę dostarczać Wam ciekawej rozrywki a Wy mi tego co najcenniejsze, czyli motywacji!
Edit: Ważenie: 72kg!!! :D Co daje w sumie -3kg bo startowałam z 75kg :D
Bejbe jestem z Toba! Odkladam ciasto na bok i dajemy czadu :*
OdpowiedzUsuń