poniedziałek, 11 marca 2013

niemoc w pisaniu.

Boshhhhh, pisanie pracy idzie mi jak krew z nosa... W ogóle nie mam weny i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że obronię się we wrześniu albo wcale, heh. O ile mam motywację do odchudzania, tak tutaj brak jej totalnie. Kiedy siadam do roboty, nagle wszystko inne staje się ciekawsze, nawet oglądanie ścian. Nie wiem, może to wina tematu, który wcale mnie nie przekonuje, bo nie ma tego czegoś? Na zmiany już lekko za późno, więc muszę mozolić się z tym, co jest. Licencjat napisało mi się całkiem lekko i chyba przez to teraz idzie mi ciężej, bo już wiem czego się spodziewać, ehe.

Chroniczny brak pieniędzy. Chroniczna samotność w czterech ścianach. Niestety, nie mogę mieć kota - właściciel to ciota i wyrobił sobie opinię o kotach po poprzednich lokatorach. Szkoda słów.

Zimno jak cholera, zaraz zamarznę chyba. Za godzinkę na rower... Teraz prezentacja. Łał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz